.

.

piątek, 7 marca 2014

Wszystko dzieje się z jakiegoś powodu !

Zaczynam wierzyć w te słowa !! za dużo w nich przypadku, myślę ,że w życiu każdego człowieka pojawiają się takie sytuacje które niby nie są wielkimi sprawami ale bywają zapalnikiem do wielkich zmian, czasem na lepsze a czasem na gorsze. Jedno jest pewne ważne jakie wyciągniesz z nich lekcje i jak wykorzystasz dany Ci los..

Trenując koszykówkę myślałam ,że w nic innego nigdy nie będę grac ponieważ za bardzo kocham ten sport ale przyszedł czas ,że gdyby ten z góry nie zesłałby  mi Rugby i nie wydarzyłoby się wiele czynników takich jak np " moja siostra ciągnęła mnie siłą na trening bo ja nie chciałam grac w ta głupią gre " -  zostałabym z niczym i ominęła by mnie kolejna przygoda życia...



Przez to że zaczęłyśmy z "Sis" grać w Rugby poznałyśmy super chłopaków ! Moja siostra rok temu w maju wyszła za mąż a tego maja urodzi się mała Julka ;))


W czerwcu trochę olałam obronę licencjatu ze względu na przygotowania do Mistrzostw Europy ( Najpiękniejszy turniej w moim zyciu )  mój promotor gdy go odwiedziłam wydusił tylko " Dziękuje z Panią widzę się we Wrześniu " - byłam zła ponieważ żeby iść na studia dzienne trzeba było złożyć dokumenty do 20 lipca..
Obroniłam się dopiero w Październiku na Studia dzienne było już za późno a na zaoczne nie chciałam wydać 3600 zł  za to że 2 razy w miesiącu przyjde na wykład... byłam wściekła bo cały rok stracony ..
Ale gdyby nie to że zostałam bez pracy  i nie uczyłam  się - nie mogłabym wziąć udziału w kursie na instruktora koszykówki o którym marzyłam od dawna ! ( przypomnę za kurs nic nie zapłaciłam, dostałam stypendium, i byłam tydzień w Madrycie !! )



Przed pójściem do szpitala musiałam w końcu zarejestrować się w urzędzie pracy jako bezrobotna - trochę cios ale cóż mus to mus... Gdy wracałam do domu ze szpitala zadzwoniła do mnie Pni z Urzędu i powiedziała że ma dla mnie staż w szkole na stanowisku " Pomoc Sekretarki " zgodziłam się.. Pomyślałam ,że to dziwne że dzwonią 2 tygodnie od mojego zarejestrowania i mają dla mnie prace w SZKOLE gdzie w łodzi jest ciężko znaleźć jakąkolwiek posadę w SZKOLE !! ( To jedno z moich marzeń uczyć w szkole w-f taki skończyłam kierunek na UŁ i na takim kierunku mam sie zamiar dalej kształcić ) Moja mama stwierdziła ,że to jakiś znak i mimo to ,że jest to praca w charakterze pomocy w sekretariacie nie mogę odmówić !!


Dzisiaj byłam na rozmowie  kwalifikacyjnej ! jest to malutka szkoła znajdująca się na obrzeżach łodzi ,która wygląda jakby działała od niedawna.. Wchodzę do gabinetu na rozmowę z Panią Dyrektor a tam za biurkiem siedzi moja szkolna Pedagog z podstawówki... nie poznała mnie, ale porozmawiałyśmy z 15 minut jak ona widzi moje zadania które miałyby wychodzić tez poza sekretariat czyli czasem prowadzenie zajęć ( zastępstwa ) świetlica , lub prowadzenie innych szkolnych " imprez " napomknęła też ,że jeżeli bym sie sprawdziła to we wrześniu może znajdzie dla mnie jakieś miejsce albo mnie komuś poleci... Na koniec powiedziałam jej że ja pamiętam z czasów szkolnych, rozpromieniła się i była cała w skowronkach ;))













Czuje ,że coś zaczyna się dziać w moim życiu co pozwoli mi wejść jakoś w dorosłe życie i ta praca w "sekretariacie" zaowocuję jakimś porządnym etatem nauczycielki W-F ;)))
Jestem szczęśliwa !!
xoxo  całuje ;**

4 komentarze:

  1. Witam Cie serdecznie i pragnę poinformować że nominowałam Cię do nagrody Liebster Blog Award. Więcej informacji znajdziesz u mnie http://dzixonafit.blogspot.com/.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęcie siostry rewelacyjne, chyba sama zacznę grać w rugby :D Poważnie mówić widocznie tak miało być ;) Sama wychodzę z założenia, że nic w naszym życiu nie dzieję się bez przyczny mam nadzieję, że uda ci się spełnić swoje marzenia!

    OdpowiedzUsuń
  3. *wyłącz sobie weryfikacje obrazkową ;)

    OdpowiedzUsuń